poniedziałek, 23 czerwca 2014

Chapter One

Siedziała bezczynnie z laptopem na kolanach i czekała na jakiś cud, chwilę później usłyszała dźwięk SMS'a, podniosła telefon odblokowując go.

Od: Alexis 
Do: Mitchie 
Wyjdź na dwór, czekam przed blokiem.

Nie chciała zwlekać, zamknęła laptop i udała się do przedpokoju, założyła buty i ciepłą kurtkę, za oknem mroźny grudzień, a ona nie chciała ryzykować swojego zdrowia
-Mamo idę z Alex na spacer - mruknęła trzymając za klamkę
-Wróć przed północą
-Ta jasne - warknęła, nigdy nie lubiła wracać na daną godzinę, wtedy czuła się pod presją i co chwila sprawdzała zegarek, wyszła na klatkę szybko zbiegając po schodach, kiedy wyszła na zewnątrz w jej ciało uderzyło zimno, potarła ramiona i podeszła do swojej zbyt wysokiej kuzynki
-Hej- Alex pocałowała ją w policzek i zamknęła w swoich ramionach, Mitchie wręcz jej nienawidziła, ale chciała urwać się z domu
-Hej, dobrze Cię widzieć - mruknęła z wymuszonym uśmiechem, była dosyć wczesna godzina, około siedemnastej, ale na ulicach panował mrok, jedynie latarnie oświetlały Atlantę. Chodziły bez celu około trzy godziny, po czym zmęczone usiadły na pobliskiej ławce
-Jak pewnie wiesz, mam chłopaka - wyśpiewała Alexis, cóż nigdy nie miała powodzenia, ponieważ spójrzmy prawdzie w oczy była dosyć brzydka i gruba
-Ohh tak, Austin , czyż nie? - zapytała nonszalancko Mitchie
-Tak, skąd wiedziałaś?
-Tydzień temu trajkotałaś mi o nim przez godzinę, kiedy gadałyśmy na skype
-Um...- Alex nie za bardzo wiedziała co ma powiedzieć, ale po chwili się zdecydowała - Ostatnio się pokłóciliśmy, ale w sumie wyjebane - mruknęła, po chwili zadzwonił jej telefon.- To On- jej głos był przepełniony jadem, nie odebrała
-Sprawdź chociaż czy się nagrał na pocztę - Alexis po tych słowach sprawdziła pocztę i włączyła głośnik
'' Alex do cholery odbierz ten telefon, proszę spotkajmy się w parku, proszę ! Daj mi dwie minuty, na wyjaśnienie tego wszystkiego, dwie pieprzone minuty, skarbie, proszę '' - Mitchie przygryzła dolną wargę, miał ochrypły, zrozpaczony głos
-Spotkaj się z nim - mruknęła obojętnie- Ja się będę już zbierać - odeszła w dosyć szybkim tempie, wbiegła do bloku i ruszyła truchtem do mieszkania, weszła do środka czując przeszywający ból brzucha. Ciężko oddychała, weszła do swojego pokoju włączając laptop. Jej rodzice już spali, była godzina 01.30 kiedy jej telefon zadzwonił, szybko go odebrała nie chcąc, by jej rodzice się obudzili i skarcili ją za zbyt długie siedzenie przed laptopem.
-Mitchie, nie wiesz gdzie jest Alexis ? - zapytała jej ciocia drżącym głosem
-Cóż... nie mam pojęcia, ona miała się spotkać z Austin'em
-Proszę zapytaj Go czy jest u niego i zadzwoń do mnie - Mitchie przytaknęła i zasiadła znowu do laptopa. Dokładnie zapamiętała jego nazwisko, ponieważ Alex przy ich poprzedniej rozmowie ciągle je powtarzała i dopasowywała do swojego imienia. Kliknęła jego profil i nie mogła nadziwić się Jego urodzie, zamiast napisać zaczęła oglądać jego zdjęcia, włosy ciemnego koloru z opadającą na czoło grzywką, niebieskawe oczy, prosty nos, zaróżowione wargi i idealnie białe zęby, miał mnóstwo zdjęć, na większości z nich był z gołą klatą, ale jej to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, opanowała się i napisała do niego, szybko odpisał, że jej kuzynka pomyliła autobusy i wyjechała poza miasto, jednak już jest w domu, zaczęli ze sobą pisać, rozśmieszali się nawzajem, wyznał, że jej kuzynka zażądała przerwy między nimi. Mitchie stwierdziła, że jest odpowiednia pora by iść spać, tak też zrobiła. Ułożyła się wygodnie na dużym łóżku, przymknęła powieki i pogrążyła się w krainie snów

___________________________________
Zjebałam wiem, pokój Mitchie ( w jej domu ) wygląda mniej więcej tak ( w tym rozdziale Mitch jest u swoich rodziców ) : 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz